niedziela, 9 lutego 2014

[11] You'll be safe with me

 Obecnie w mojej kolejce są:
1. Griffin
2. wytrwała na zawsze


Autor: Haley Destiny Scott & Charlotte Leah Havern (przez pewien czas)
Adres bloga: http://story-by-sophie.blogspot.com/
Tytuł bloga: You'll be safe with me
Tematyka bloga: blog obyczajowy, dramat, romans, komedia

PIERWSZE WRAŻENIE:

Jeszcze nim weszłam na bloga, oblała mnie błogość- sam tytuł bloga w zgłoszeniu napełnił mnie spokojem i przeświadczeniem, że czeka mnie przyjemna podróż. I kiedy w końcu załadowałam Twój blog, nie zawiodłam się. A przynajmniej w kwestii wizualnej- morska zieleń świetnie się komponuje z obietnicą bezpieczeństwa. Głęboko wierzę w to, że to Ty wybrałaś tonację kolorów do szablonu.
Chciałabym na coś ponarzekać, ale w kwestii pierwszego wrażenia naprawdę nie mam na co. Adres, nagłówek, stopka bloga utrzymane w tym samym języku(angielskim).
Boru, znowu zabrałam się przedwcześnie za ocenę grafiki... no dobrze, zignoruj to paplanie, zaraz znowu się tym zajmę. Hihi...
Póki co:

10/10

WYGLĄD:

Po pierwsze, szablon z szabloniarni. Jak już raz pisałam, nie ganię za to, a jak wspomniałam moim zdaniem kolorystycznie szablon zgadza się z tytułem. Z nagłówka spoziera na nas troje aktorów- mężczyzna i dwie kobiety. Wszystko ładnie, wszystko pięknie, a ja pędzę dalej nie zatrzymując się na dłużej bo wszystko mi tu do siebie pasuje.
Zdecydowałaś się na układ bloga trzy-kolumnowy, który widuję ostatnio bardzo rzadko. A szkoda, bo Ty udowadniasz, że można rozłożyć w nim wszystko tak by czytelnik mógł szybko odnaleźć to czego szuka. Przykro mi jedynie, że w zakładce z bohaterami nie dowiadujemy się o nich niczego poza ich imieniem, wyglądem i cytatami o nieznanym pochodzeniu. Nie chodzi mi o to, że oczekuję tam opisu ich charakterów, zainteresowań, całego drzewa genealogicznego i życia, ponieważ to wszystko chcę poznać z samego opowiadania. Jednak miło by było gdybym znalazła tam przy nazwiskach przynajmniej wiek postaci. Zwłaszcza dlatego, że póki co podświadomie kieruję się rzeczywistym wiekiem celebrytów, których wizerunków użyłaś.
W kwestii dodatków, masz tu wszystko czego potrzebujesz Ty i Twoi czytelnicy. Długość strony również jest rozsądna, dwa posty w zupełności wystarczają, ponieważ większość napisanych rozdziałów jest słusznej długości. Nie są ani za krótkie, ani za długie.
Grafika piękna... cóż, co prawda nie jestem wybredna w tej kwestii, wystarcza mi zazwyczaj, że nic mnie nie atakuje :) Dziś jestem zachwycona (pół punktu mniej za podstronę bohaterów).

9,5/10

TREŚĆ:

Prolog jest krótki, ale wprowadza nas w sytuację rodzinną głównej bohaterki. Jeżeli chodzi o błędy, nie ma ich wiele i nie są rażące. Jedynie "Chodzę na tą terapię" ukłuło mnie naprawdę mocno. "Terapia" to rzeczownik rodzaju żeńskiego, zatem powinno być "tę terapię". Poza tym w "Do zobaczenia za tydzień.- rzuciłam i wyszłam." wkradła Ci się jedna zbędna kropka. Nie mówi się również "na siebie wzajemnie", ale "na siebie nawzajem". Są to jednak drobne błędy, które mogą się zdarzyć każdemu.
Pierwszy rozdział wita mnie brakiem ogonka w "depresję" :) Sposób w jaki zapisałaś słowo sugeruje kilka depresji. A potem znowu zbędna kropka. Polecam zapoznać się z TYM . "Spojrzałam na nią z pod ukosa"- "spod ukosa, lub po prostu "z ukosa". "...jak dzień tygodnia mamy", zgubiłaś "i", a przed "jakby" stawiamy przecinek. "Ogonki" niestety często się gubią, ale za to Twoja interpunkcja jest bardzo dobra (nie licząc tych nadprogramowych kropek w dialogach). Przy opisie pokoju głównej bohaterki wkradają się "proste zasłony są w tym samym odcieniu oraz poduszki i kotara". Powinno być "w tym samym odcieniu są proste zasłony, poduszki i kotara". Zrezygnowałam z oraz ponieważ jest to spójnik taki sam jak "i". "Jeszcze bardziej na lewo jest jakiś salonik", tej części opisu po prostu nie zrozumiałam. Nie wiem co miałaś na myśli. "Trampki. Kocham ten rodzaj obuwia. Każdy ich rodzaj." Powtórzenie "rodzaju" i trzecie zdanie zaprzecza drugiemu. Może lepiej użyć słowa "krój"?
Szczerze mówiąc pierwszy rozdział zrównał z ziemią mój cały pogląd na Sophie. Po prologu sądziłam, że będziemy mieli do czynienia z introwertyczką, którą nowi znajomi wyrywają do świata zewnętrznego. Cóż, przypomniałaś mi, że nie powinnam przewidywać co się stanie, ale po prostu czytać.
W drugim rozdziale oberwałam "zostałem zmuszony do wzięcia jej na ręce." "Ją na ręce". Drugi rozdział to opis imprezy. Dość chaotyczny opis, a to dlatego, że osoba, która prowadzi narrację co rusz się zmienia, a przeskoki czasowe również są duże. Oczywiście trudno by było poprowadzić opis bohaterką zalaną w trupa, ale niestety przeskok w skórę mężczyzny moim zdaniem nie bardzo wyszedł. Jason myśli w taki sam sposób jak Sophie, a w pewnych kwestiach jego czyny nie potwierdzają jego myśli. "Zamknęłam oczy i zaczęłam nasłuchiwać wszelkich odgłosów dobiegających z domu. Nagle drzwi pokoju się uchyliły, a zza nich wyszedł Jason." Drzwi zaskrzypiały, że Sophie to stwierdza? Bo ma zamknięte oczy, prawda? Poza tym przy uchylonych drzwiach Jason mógłby się z dużym trudem wślizgnąć.
Trzeci rozdział. "Kiedy zostałam sama, podniosłam się z łóżka i podeszłam do jakichś drzwi, które na szczęście okazały się łazienką." Z tego wynika, że drzwi były łazienką. Wiem co chciałaś powiedzieć, ale nie używaj skrótów myślowych bo nie wszyscy to zrozumieją, a niektórzy wręcz będą Ci to wytykać.
"Dziwię się, że taki chłopak jak Jason w dalszym ciągu chce umówić się właśnie ze mną." Szczerze mówiąc zastanawiam się co w tej chwili Sophie wie o Jasonie. Że jest boski, przystojny, itp., nie przeleciał jej kiedy się porzygała i była chętna, zlecił siostrze wymycie jej, użyczył jej łóżka i spał w salonie podczas, gdy impreza nadal trwała... no dobra. Może jednak Jason jest super. Spanie w salonie podczas, gdy inni wokół imprezowali- to jest coś. "(...) a wczoraj, pomimo tego to ona się mną zajęła"- powinno być "a pomimo tego to ona się mną wczoraj zajęła". Jestem też pełna podziwu dla doktora Stewarta, który nie zauważył wielkiej imprezy w jego domu poprzedniej nocy... czy może raczej nie dostrzegł śladów po niej. Coś w stylu bałaganu, rzygów w toalecie, braku w kolekcji alkoholi, itp. Niektórzy rodzice są naprawdę ślepi.
Rozdział czwarty. "Ale pod oboma względami świetnie całujesz"- "Zarówno pod działaniem alkokolu, jak i nie, świetnie całujesz", "Pod wpływem, czy nie, świetnie całujesz". "Może powiesz mi trochę jak wygląda w tej szkole?"... nie wiem dokładnie co? Sytuacja? Nauka? Życie?
W szóstym rozdziale wszystko podświetla się na biało, najprostszym sposobem aby usunąć ten efekt, jest wyciąć tekst i ponownie go wkleić.
"Głos dyrektora, krzyczący w moją stronę"- "Głos dyrektora krzyczącego w moją stronę". To nie głos krzyczy, a dyrektor. " Obie wyszłyśmy z gabinetu, gdzie czekali na nas wszyscy znajomi"- z tego zdania wynika, że znajomi czekali w gabinecie. "Zawieźć" w ósmym rozdziale- powinno być "zawieść". "Nie odpisuj na tego maila, bo już został usunięty, a założony tylko do tej jednej wiadomości"? "Mów, że do mnie po ludzku" --> "Mówże do mnie po ludzku".

Twoje opowiadanie mnie co rusz zaskakuje. Czasami wręcz wydaje mi się, że nie do końca wykorzystujesz swoje pomysły. Po pierwsze- Sophie, która obwinia się za śmierć swojej matki. Jest to wspomniane kilkakrotnie, ale właściwie nie rozwijasz tego problemu. Pojawia się on, w kłótniach. Po drugie- główna bohaterka jest ponoć zamknięta w sobie. Cóż, w stosunku do dorosłych i do Eleny tak jest, ale Jessica, Jason? Poza tym w jednym z początkowych rozdziałów wspomniane jest, że przyjaciele nie wiedzą o  śmierci matki, ale niedługo później Elena wygarnia to Sophie i nikt nie jest tą wieścią zdziwiony (jeżeli coś źle zrozumiałam, lub nad-interpretowałam to przepraszam). Sama miłość Jasona i Sophie jest mocno lukrowana, ale spodziewałam się harlequina, więc nie jestem z tego powodu niezadowolona. Zawiodłaś mnie za to dużym przeskokiem w czasie od kłótni z Eleną, a następnie kolejnym po wakacjach. Wtedy kiedy już akcja się rozpędziła, nagle zaciągnęłaś hamulec ręczny. Ominęłaś naprawdę dużo dobrej zabawy... przynajmniej mi się tak wydaje.
Co do samych bohaterów, Sophie raz jest wredna, raz wybucha płaczem po paru słowach ojca, kiedy indziej sypia z kim popadnie, jeszcze kiedy indziej oburza się na samą myśl o tym, że mogłaby z kimś pójść do łóżka... kobieta zmienną jest, rozumiem. Jednak aż tak? Jason jest natomiast świetnym chłopakiem. Nawet zbyt świetnym dla Sophie, która nie zaskarbiła sobie mojej sympatii (ale to tylko moje odczucie i postaram się je zignorować). Jason ma jedną zasadniczą wadę, która sprawia, że jest on bardzo ludzki i realistyczny- otóż ma on słabą wolę, jak pokazuje jego zachowanie w opowiadaniu.
Podsumowując, dialogi są prawie idealnie zapisane, błędami jakie najczęściej popełniasz są znikające "ogonki", akcja rozkręca się powoli pośród imprez i budzenia się po imprezach, a kiedy przyspieszyła... nagle zwolniła i nie wiem właściwie jak Cię ocenić w tej kwestii. To dobre opowiadanie. Bardzo miło się je czyta, postacie poza Jessicą, Eleną, Jasonem i Sophie właściwie nie są rozwijane, a fabuła jest prosta. Niestety zapominasz lub specjalnie odstawiasz poszczególne pomysły na bardzo długie okresy czasu. Chciałabym dać temu opowiadaniu bardzo wysoką notę za treść, ale pomimo sympatii jaką zaskarbiło, ma też kilka wad, nad którymi należy popracować.

32/45

Pierwsze wrażenie: 10/10
Wygląd: 9,5/10
Treść: 32/45

Sumując: 51,5/65
Ocena: dobra

1 komentarz:

  1. Bardzo dziękuję za tak wysoką ocenę :)
    Postaram się na przyszłość nie popełniać tych błędów ;)

    OdpowiedzUsuń

Cute Purple Pencil